Zbigniew Wodecki, który w tym roku obchodzi 40-lecie kariery wokalnej, wciąż gra ponad. Zbigniew Wodecki: Będę na scenie dopóki nie wypadną mi włosy . Wiadomości. Wtorek, 6 grudnia piątek, 2 czerwca 2023 - niedziela, 4 czerwca 2023. Teatr im. Juliusza Słowackiego, pl. Świętego Ducha 1. Od 2 do 4 czerwca w Krakowie 6. edycja festiwalu WODECKI TWIST, który zdążył się już zadomowić na kulturalnej mapie Polski. Nie zabraknie lubianych piosenek Zbigniewa Wodeckiego, ale mottem wydarzenia jest przecież twist Z archiwum VHS.Koncert zarejestrowany w krakowskiej telewizji. Materiał wyemitowany przez TVP w 1992r.Muzycy:Sławomir Berny, Maciej Latalski, Paweł Serafińsk Głowa mierzy 5,5 cm wysokości, włosy są 100% naturalne ( w tym trochę moich). Niestety już po przyklejeniu i ostrzyżeniu okazało się, że były absolutnie niepodatne na kręcenie - może trudno w to uwierzyć, ale "Zbigniew Wodecki" miał najpierw papiloty, a potem 22 bardzo cienkie wałki do trwałej ondulacji! Zmarł. 22 maja 2017 (wiek 67) Zbigniew Wodecki (ur. 6 maja 1950 r. w Krakowie, zm. 22 maja 2017 r. W Warszawie) - polski piosenkarz, muzyk instrumentalista (skrzypce, trąbka,fortepian), kompozytor. Rozpoczął swą przygodę z muzyką już w wieku 5 lat. Z wyróżnieniem ukończył szkołę w klasie skrzypiec Juliusza Webera… dowiedz się „Lubię Wracać Tam Gdzie Byłem” to kawałek o nostalgii, tęsknocie za przeszłością która dla wielu z nas jest czymś bardzo znajomym. Człowiek ma tendencję do tego, by dobre wspomnienia otaczać czymś na kształt czci, wracać do nich myślami i przypominać sobie o tych „starych, dobrych czasach”, jakie ma za sobą. Zbigniew Stanisław Wodecki urodził się 6 maja 1950 roku, zmarł nagle 22 maja 2017, po niezbyt skomplikowanym zabiegu wszczepienia bypassów, co jednak zakończyło się udarem mózgu, a następnie zapaleniem płuc. Był ikonom polskiej sceny, piosenkarzem, muzykiem, kompozytorem, aktorem i prezenterem telewizyjnym. Opowiadaj mi tak – piosenka Zbigniewa Wodeckiego, z jego muzyką, do słów Leszka Długosza . Jej wykonanie można było usłyszeć m.in. na XVII Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu 27 czerwca 1979 r. w koncercie "Plebiscyt Studia Gama" oraz w tzw. megamixie przebojów Wodeckiego podczas 48. edycji Festiwalu, tj. 11 czerwca 2011. Tekst piosenki Szczęście jest we mnie (My way) - Zbigniew Wodecki, tłumaczenie oraz teledysk. Poznaj słowa utworu Szczęście jest we mnie (My way) - Zbigniew Wodecki. Znajdź teledyski, teksty i tłumaczenia innych piosenek - Zbigniew Wodecki. Tekst piosenki Chwytaj dzień (feat. Kayah) - Zbigniew Wodecki, tłumaczenie oraz teledysk. Poznaj słowa utworu Chwytaj dzień (feat. Kayah) - Zbigniew Wodecki. Znajdź teledyski, teksty i tłumaczenia innych piosenek - Zbigniew Wodecki. eqR8. Przed kilkoma dniami Zbigniew Wodecki trafił do szpitala. Muzyk przeszedł udar, który był wynikiem komplikacji po wszczepieniu bajpasów serca. Dziś w mediach społecznościowych pojawiła się plotka, jakoby artysta zmarł. Jego menadżer postanowił skomentować te doniesienia. AKTUALIZACJA: Zbigniew Wodecki zmarł 22 maja. Na początku tygodnia Zbigniew Wodecki przeszedł udar. Artysta trafił do szpitala, jednak niedługo później jego stan zaczął się poprawiać. Wodecki odzyskał przytomność, a lekarze byli dobrej myśli. „Był w naprawdę ciężkim stanie, ale całe szczęście jest już z nim zdecydowanie lepiej” – donosił wówczas magazyn „Viva!”. Dzisiaj w Internecie pojawiła się informacja, jakoby Zbigniew Wodecki zmarł. Na Twitterze odniosła się do niej m. in. Agnieszka Gozdyra, dziennikarka Polsat nie możecie podać źródła, to nie podawajcie takich informacji. To znaczy w tej sytuacji plotek. To nieodpowiedzialne. Agnieszka Gozdyra (@AGozdyra) May 13, 2017 Jest informacja od menadżera - pan Zbigniew Wodecki żyje. @PolsatNewsPL— Agnieszka Gozdyra (@AGozdyra) May 13, 2017 Plotki o śmierci Zbigniewa Wodeckiego okazały się jednak bezpodstawne. Zadzwoniliśmy do menadżera artysty, który w rozmowie z radiem RMF FM dementuje informacje o śmierci 67-letniego muzyka krótko. „To są bzdury” – mówi nam Mariusz Nowicki, który dodaje, że stan zdrowia artysty jest stabilny. Komentarz menadżera daje zatem nadzieję, że stan zdrowia Zbigniewa Wodeckiego z czasem będzie się stopniowo poprawiał, a już niedługo artysta znów będzie mógł stanąć na scenie. Czego z całego serca mu życzymy i trzymamy kciuki za szybki powrót do zdrowia! STWORZYŁ NIE TYLKO WIELE ŚWIETNYCH PRZEBOJÓW, ALE PRZEDE WSZYSTKIM SWÓJ NIEPODRABIALNY IMAGE. CZY W OGÓLE KTOŚ ROZPOZNAŁBY ZBIGNIEWA WODECKIEGO* BEZ TYCH WŁOSÓW? MADE IN: Przyjechał pan do Olsztyna samochodem? Zbigniew Wodecki: Tak Pytam, bo od niedawna mamy tramwaje, a pana tramwaje podobno lubią. O! No to się jeszcze nie zderzyłem z nimi. W Krakowie był pan dobrze znany wszystkim motorniczym. A byłem. Trzy razy się zderzyliśmy. Raz pod samym domem. Ja skręcałem, a on jechał prosto. Motorniczy obszedł moje auto. Ja nie mogłem z niego wysiąść, bo było pogniecione. Zbiegowisko się zrobiło. Zagląda mi do kabiny i mówi: „O! Wodecki! A mówili mi w zajezdni, żeby na pana uważać”. Podobno nie oszczędza pan samochodów. O prędkości mówię teraz… Kolega kiedyś powiedział, że ja nie jeżdżę dokądś, tylko na którąś. Chcę zdążyć po prostu. Oczywiście zawsze biorę zapas, tylko że niech pan posłucha radia – na każdej autostradzie jakaś stłuczka i wszyscy stoją. Taką mamy organizację. Potem wszyscy zapieprzają, bo są cztery godziny spóźnieni – i to dopiero jest powód do robienia wypadków. Zmieniając temat, mamy w Olsztynie mistrzów świata we fryzjerstwie. Rzadko chodzę do fryzjerów, ale mam w Warszawie człowieka, który ma mnie tak strzyc, żeby w ogóle nie było widać, że byłem u niego. Bo kiedyś ostrzygłem się tak bardzo krótko, że nikt mnie potem nie poznał. Grałem wtedy koncerty w Warszawie i mieszkałem w hotelu Forum, w którym pracował mój kolega. Przychodzę raz do recepcji i mówię mu: „Cześć Ludwik, 13–26” – proszę go o klucz do pokoju. A on do mnie: „Dowód proszę”. Ja mu: „Ludwik, to ja, nie poznajesz?”. Mnie ubierają włosy i okulary, trąbka i skrzypce. Więc jak się pozbędę tych włosów, no to już nie ten człowiek. Sam pan powiedział, że włosy to pana logo. … no tak. Czas płynie, a one ciągle takie same. Mam taką tajemnicę, której na razie nie sprzedaję, jakim szamponem myję głowę. Czekam na firmę, która się zgłosi do reklamy. (śmiech) A ma pan ubezpieczone włosy? Nie. A jakby coś się z nimi stało? Przestanę śpiewać. Choć przyznam, że jak zdejmę okulary i wyjdę z wody, to ludzie mnie jeszcze rozpoznają. …Wodecki z wody. No, jak sama nazwa wskazuje. Więc jest jakieś światełko w tunelu, że jak mi włosy wypadną, to jeszcze może parę lat pośpiewam, co? Ja się trochę dziwię, że wszyscy mówią o tych moich włosach. A przecież mam jeszcze zęby, oczy, wprawdzie słabe, dlatego noszę okulary z dużymi dioptriami, a i masa muzyków ma dłuższe włosy ode mnie, więc w czym tkwi fenomen tego? Sam pan powiedział, że to już jak logo. Może i tak. Raz zmieniłem fryzurę, która drażniła wszystkich włącznie ze mną. Ponieważ grałem parę lat w przedstawieniu „Żołnierz królowej Madagaskaru” w szczecińskiej operze, namówiono mnie, by te włosy zapuścić i zbliżyć się do tamtej epoki. Prezentowałem się jak idiota, ale to można było spuścić na karb tego, że kreuję jakąś postać. Leżały mi te długie włosy z tyłu i wyglądałem jak pijana Mona Lisa. (śmiech) Nigdy nie korciło pana, by poeksperymentować? Nieee… Ja nawet grzebienia nie mam. Czeszę się rękami. To jest duży kłopot mieć takie włosy jak ja i to jest moje przekleństwo, ale zdaję sobie sprawę, że one ubierają mnie na scenę. A ktoś, kto występuje na scenie, powinien jakoś wyglądać. Niektórzy mają złoty łańcuch, agrafkę w nosie, malują się, a ja, ponieważ nie noszę nawet zegarka, bo mi przeszkadza w graniu na skrzypcach, jedyne co mam z ozdób naturalnych, to te pióra. I tyle. Rozmawiał 17 sierpnia o godz. 18:30 przy temperaturze 15 stopni i w deszczu Rafał Radzymiński. Obraz: Kuba Chmielewski * Zbigniew Wodecki – Krakus, o którym można powiedzieć: człowiek orkiestra. Zadebiutował w Opolu 44 lata temu i od tamtej pory trzyma swój poziom artystyczny. Zaliczył Piwnicę pod Baranami, Anawę, orkiestrę symfoniczną Polskiego Radia jako wybitny skrzypek, stworzył ponadczasowe przeboje jako śpiewający muzyk – jak sam siebie określa. Utwory sprzed 40 lat, nagrane w ub. roku z zespołem Mitch&Mitch Orchestra and Choir, znów wywindowały jego muzykę na szczyty list.